|
Dni Młodych w Częstochowie - świadectwo |
|
|
|
|
Wpisał Uczestnik
|
|
Czwartek, 19 Sierpień 2010 14:47 |
Mogę żyć w wierze a równocześnie pozostać sobą
Dla mnie przedsmak tych dni zaczął się juz w sobotę gdyz miałem okazję wejść razem z jajecznicą na Jasną Górę, było to dla mnie duże przeżycie zważywszy na fakt, że nie zdarzyło mi się nigdy iść w pieszej pielgrzymce, więc te kilkadziesiąt minut zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie, Ci ludzie, ten klimat, ta satysfakcja i ogromna radość panująca wśród ludzi, którzy po dziewięciu dniach wędrowania mieli jeszcze siłę aby tańczyć i śpiewać na Częstochowskich alejach.Te uśmiechy na zmęczonych już twarzach na których widniały mieszane uczucia, z jednej strony ulga, że dotarli w końcu do celu, że zażyją kąpieli i będą mogli porządnie się wyspać a z drugie żal, że to się tak szybko skończyło i będą musieli się niedługo rozstać z przyjaciółmi ze znajomymi i z całym tym klimatem jaki tam panował. To wszystko dało mi wiele do myślenia, skoro ta można by powiedzieć chwila mnie tak zaintrygowała to co by było gdybym szedł przez całą tą pielgrzymkę.
Gdy wszystko się już skończyło i wiele osób się rozjechało dalej miałem to szczęście spędzać czas z osobami, które postanowiły zostać na Dniach Kasperiańskich, mogłem po części chociaż dowiedzieć się jak było w poprzednich dniach ich wędrówki:) Następnego dnia w końcu nadeszły dosyć oczekiwane przez wiele osób trochę nawet przeze mnie DNI KASPERIAŃSKIE Na samym początku rozpoczęły się śpiewy i zabawy, które szczerze powiedziawszy nigdy nie były w moim klimacie aczkolwiek rewelacyjne prowadzenie br. Marcina przekonało mnie do dobrej zabawy. :) Potem udaliśmy się na obiad, który był okazją dla mnie do konwersacji z ludźmi, których wcześniej nie znałem, chociażby z jedną parą z Kościerzyna, którzy o dniach dowiedzieli się z ulotki i na "spontana" postanowili przyjechać na Dni Kasperiańskie. Cieszyłem się bardzo z tego powodu, ponieważ wiedziałem jak zależało na dużej frekwencji ks. Damianowi i wielu innym osobom, którzy włożyli w te dni wiele serca, pracy i czasu. Po obiedzie mogliśmy wysłuchać trochę historii na temat Zgromadzenia Krwi Chrystusa, którą przedstawił nam Ks. Wojciech mający ogromne doświadczenie, który wrócił niedawno do Polski a przebywał w ostatnich kilku latach w Ameryce Południowej a dokładnie w Chile, opowiadał między innymi o tym jak to wszystko się zaczęło i prosperowało w ostatnich latach. Potem mieliśmy się udać na wybrane przez nas warsztaty. Mieliśmy do wyboru warsztaty: muzyczne, teatralne, lub pierwszej pomocy. Nie byłem do końca zdecydowany na jakie mam się udać, ale po przypadkowej rozmowie z jednym z przejętych ratowników, który zastanawiał się czy ktoś w ogóle przyjdzie postanowiłem wybrać właśnie warsztaty pierwszej pomocy z których jak się później okazało byłem zadowolony. :) W międzyczasie przed konferencją pani Dagmary Diug zważywszy uwagę na to, że bardzo interesuję się hip-hopem zamieniłem kilka słów z raperami, którzy przyjechali zagrać dla nas koncert. Dla mnie okazała się to bardzo cenna rozmowa. |
|
LAST_UPDATED2 |
|
Więcej… [Dni Młodych w Częstochowie - świadectwo]
|
|
II Dni Kasperiańskie - świadectwa |
|
|
|
|
Wpisał Uczestnicy
|
|
Wtorek, 17 Sierpień 2010 19:15 |
|
Potężny koncert Royal RapŚwietnie zorganizowane spotkanie młodzieży. Cały dzień wypełniony rozmaitymi wydarzeniami. Na przywitanie tańce i zabawy integracyjne pomogły mi się rozruszać, wprowadzając w lepszy nastrój. Największe wrażenie wywarły na mnie mocne świadectwa działania Boga, wygłaszane przez Dagmarę Diug i osoby z zespołu Royal Rap. Potężny koncert Royal Rap, nawet nie będąc fanem tego gatunku muzyki jej przesłanie bardzo podbudowało mnie duchowo. Dzięki :) Michał z Częstochowy Przytulić go do serca
Mi osobiście najbardziej podobało się nabożeństwo ewangelizacyne, które było jednoczesnym podsumowaniem drugich Kasperiańskich dni młodych. Gdy po krótkim rozważaniu Słowa Bożego, mogliśmy chwycić krzyż w swoje ręce i przytulić go do serca. Można było wtedy poczuć jakby sam Chrystus dotykał cię i oczyszczał. Dziękuję wszystkich za zorganizowanie tych dni. pozdrawiam Kacper Żyć by głosić chwałę Boga.Mnie osobiście najbardziej podobał się koncert „Royal Rap”. Jest to zespół Hip-Hopowy. Byłem nim wręcz dogłębnie przejęty gdyż każde słowo było wyśpiewane na chwałę Pana i trafiało prosto do mojego serca, co więcej było wyśpiewane przez usta nawróconych ludzi, którzy w przeszłości nie wiedzieli kim jest Bóg i nie znali Jego miłości. Te osoby z zespołu są dla mnie ogromnym świadectwem, bardzo ich podziwiam jako piosenkarzy i jako ludzi, którzy dali się „porwać” Bożej miłości. Pomimo wcześniejszego stylu życia, który wycisnął na nich ogromne piętno, nie załamali się lecz powstali do życia. Życia by głosić chwałę Boga. Rafał Nieoczekiwany gość W pewnym momencie programu, przyszło parę osób, byli to bezdomni z Częstochowy. Wzbudzili oni we mnie zainteresowanie, skąd i po co przyszli. Możliwe, że motywacją mógłbyć darmowy posiłek. Mam wrażenie że ten dzień był specjalnym darem miłości Boga dla nich. Temat „Wyzwolić miłość” jakże aktualny dla nich, aby zapomnieli o swojej codzienności i odkryli w sobie trochę dobra, pokoju i miłości. Bardzo ucieczyłem się gdy podczas koncertu skakali i bawili się razem z nami. Mowili do siebie: „Kola powinen grać na alejach, a nie tutaj!”. Słowa piosenek jak i świadectwo Koli były bardzo zapadające w serce. „Na ile znam Jezusa? Czy jestem Jego przyjacielem? - mówił piosenkarz, że kochać to znaczy być w relacji”. Tylko w bliskiej relacji mogę być prawdziwy, nie muszę udawać. To daje mi Jezus – moja Droga, Prawda i Życie. Dla mnie koncert był modlitwą i Dobrą Nowiną dla tych, którzy nie widzą sensu życia. Zespół Royal Rap pokazywał przemianę człowieka i tęsknotę za Bogiem - bo co to za miłość jeżeli mnie nie zmienia? br. Marcin Zdjęcia ze spotkania młodych...
|
|
LAST_UPDATED2 |
|
Relacja z podróży Pociągiem do Nieba |
|
|
|
|
Wpisał Uczestniczka
|
|
Niedziela, 27 Czerwiec 2010 00:00 |
"RELACJA Z PODRÓŻY POCIĄGIEM DO NIEBA" W ubiegłą sobotę (19.06.2010) po raz kolejny i niestety ostatni przed wakacjami, odbył się "Pociąg do Nieba". Na dworzec przyjechałam z niewielkim zapasem czasowym, przekonana o tym, że wszyscy będą już w dworcowej kaplicy. Drzwi były zamknięte na cztery spusty, dlatego też usiadłam przy kasach i cierpliwie czekałam. Czas nieubłaganie gnał do przodu...Była już 19:30, czyli pora rozpoczęcia spotkania. W mojej głowie pojawiły się czarne myśli, kłębiło się mnóstwo pytań: a może to nie dzisiaj?, może jest odwołany?,a może pomyliłam godziny? W końcu nie wytrzymałam i chwyciłam za telefon. Postanowiłam rozwiać swoje wszelkie wątpliwości i zadzwonić do księdza. Na szczęście dowiedziałam się, że są w drodze i niedługo do mnie dołączą, Wkrótce zobaczyłam roześmianą gromadkę, z siostrą Jozafatą na czele. Każdy z nich coś niósł, bo jak się później okazało, przygotowali małą niespodziankę, nazwaną fachowo przez księdza "performance".
Najpierw była Msza Święta, potem krótka adoracja, a następnie wyżej wspomniany występ. Później siostra Jozafata przybliżyła nam postać założyciela zgromadzenia, do którego należy, ojca Zygmunta Gorazdowskiego. Ks. Damian nie był gorszy i opowiedział nam o życiu św. Kaspra del Bufalo, założyciela Misjonarzy Krwi Chrystusa. Wreszcie nadszedł moment, na który wszyscy czekaliśmy, czyli degustacja ciasta upieczonego przez Ewelinę. Pomimo tego, że jestem na diecie, nie mogłam sobie odmówić przyjemności skosztowania go. Nie tylko wyglądało, ale także smakowało fantastycznie! Później opuściliśmy dworzec i udaliśmy się w drogę do Domu Misyjnego św. Kaspra usytuowanego w centrum miasta, niedaleko Jasnej Góry. Wtedy był czas na wypicie herbaty, dalsze rozmowy, wymianę poglądów, a także na dzielenie się radością z przebywania razem. Późnym wieczorem, żeby nie powiedzieć nocą, rozstaliśmy się pełni dobrej energii. Każdy, z głową przepełnioną myślami, wrócił do zacisza własnego domu.
Muszę przyznać, że ten "Pociąg do nieba" był dla mnie wyjątkowy. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to ostatnie spotkanie przed wakacjami. Koniec roku szkolnego to także czas refleksji, poczucia, że wszystko się zaczyna i kończy.
Korzystając z okazji chciałabym życzyć wszystkim fantastycznych, ciekawych i pouczających wakacji. Do zobaczenia we wrześniu na kolejnym "Pociągu do nieba", a wcześniej na II Dniach Kasperiańskich 15 sierpnia w Sanktuarium Krwi Chrystusa. |
|
Więcej… [Relacja z podróży Pociągiem do Nieba]
|
|
Gdy wracałem z Krakowa do Częstochowy - świadectwo |
|
|
|
|
Wpisał ks. Damian Siwicki CPPS
|
|
Środa, 17 Grudzień 2008 20:51 |
|
…wracałem z Krakowa do Częstochowy. Było zimno; stanie i czekanie na stopa potęgowało chłód i zmęczenie... za kilka godzin Pociąg do Nieba. Ostatnie wieści nie były najlepsze. Kilka osób z naszej ewangelizacyjnej grupy nie może być na dzisiejszym spotkaniu: praca, choroba, ważne spotkania. Zostałem sam. Wieczorne spotkanie dotyczyć ma tematu samotności w tłumie. A jak nikt nie przyjdzie? Czy to spotkanie dziś ma sens? Może dać sobie spokój... Dojechałem do domu. Za dwie godziny start. Modlę się w kaplicy... oczami wyobraźni widzę Jezusa modlącego się w Ogrójcu – On też jest sam. Czy też pyta o sens Swojej misji...? Zaglądam do niedzielnej Ewangelii i czytam: „Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł, aby zaświadczyć o światłości. (…) Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: prostujcie drogę Panu” On też był sam. Ale miał świadomość, że za nim idzie Większy od niego i Mocniejszy, któremu nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandała. Ten Ktoś sprawia, że Jan nie jest sam, że ja nie jestem sam. On sprawia, że to co wydaje się bez sensu ma sens, to co bezkształtne nabiera kształtu, a to co smutne staje się radosne, słabe staje się mocne... Teraz już mogę iść.. Mijam wielu ludzi.. i tych dobrze się bawiących i innych, bez wyrazu lub smutnych, pijanych i przygniecionych... Jak być głosem wołającego w tłumie na pustyni ludzkich spraw, problemów, pytań? Jak dać nadzieję, powiedzieć, że Bóg już przyszedł, zbawił i dalej chce to robić? …może uśmiech… spojrzenie na człowieka nie z obojętnością w oczach, ale inaczej... może trochę tak jak Bóg patrzy... modlitwa za tych, których mijam. To ma sens! Tak dochodzę do dworca. Idę do kaplicy z myślą by modlić się dalej... Nie ma na to jednak dużo czasu. W środku czekają już ci, którzy przyszli słuchać głosu. Pytam się sam siebie skąd się wzięli? Po konferencji stajemy w ciszy przed Tym, który jest Wołającym do nas. W oddali dźwięki z dyskoteki, słychać jadące pociągi, przechodzących korytarzem ludzi.. ale nic nie jest w stanie zakłócić tego spotkania z Nieodgadnionym... Zaczyna się Msza święta w III niedzielę Adwentu, nazwaną Gaudente, znaczy niedziela radości: „radość sióstr i braci, którzy mają przyjemność spotkać się przy jednym stole” powie św. Hieronim. Nie można radować się samemu, bez braci. Radość dzielona, wypływająca ze służby, z oddania swojej krwi przez czas, cierpienie, samotność, w której dopiero mogę spotkać się z drugim człowiekiem, ofiarę, staje się podwójną radością. I tak też było tym razem ks. Damian Siwicki CPPS |
|
LAST_UPDATED2 |
|
|