Świadectwo – wrzesień 2008


Usłyszałam tylko hasło „Pociąg do nieba” – Msza św. w Kaplicy na dworcu, idzie siostra?
Trochę późno, pomyślałam, ale Panu Bogu się nie odmawia, tyle przecież mu zawdzięczam.

Ksiądz wręczył folderki do rozdania po Częstochowie, no i zaczęło się. Nie byłam sama, dzielnie wspierał mnie Paweł. Po raz pierwszy uczestniczyłam w tym niecodziennym przeżyciu. Na moje zaproszenie do modlitwy na dworcu, ze strony młodzieży spodziewałam się jedynie kpiny i drwin. Ku mojemu zdziwieniu w większości młodzież reagowała pozytywnie lub obojętnie.

Czuwanie modlitewne rozpoczęło się o godzinie 21.00, przyszło kilka osób. Mnie osobiście bardzo poruszyło świadectwo.

Ksiądz opowiadał o swej misji ewangelizacyjnej na PRZYSTANKU JEZUS. Kiedy to po raz pierwszy pojawił się tam wraz z 1000 innych ewangelizatorów, czuł, że jest za słaby i nie podoła 400000 tłumowi młodych ludzi.

Ewangelia w tym dniu mówiła o pierwszym rozmnożeniu 5 chlebów i 2 ryb na pustkowiu przez Jezusa, gdzie uczniowie Jego przeżywali lęk z powodu małej ilości pokarmu dla 5000 mężczyzn, kobiet i dzieci. (Mt 14, 13-21).

Ksiądz zrozumiał, co Bóg przez te słowa chciał mu powiedzieć. Kiedy przystąpił do adoracji Najświętszego Sakramentu, czuł, że został napełniony wielką mocą, która go wypychała do uczestników festiwalu. Po wyjściu z tego namiotu przez 24 godziny miał ręce pełne pracy, miął do kogo mówić.

Następnie w Kaplicy dworcowej przeżywaliśmy adorację Najświętszego Sakramentu i Mszę o 22.30. Rozważalismy Ewangelię św. Mateusza (21, 28-32) – „Przypowieść o dwóch synach”. Wiecie co kochani, bardzo żałowałam, że te słowa nie mogą dotrzeć do tych najbardziej potrzebujących. Jest napisane cyt.: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed Wami do królestwa niebieskiego” (Przypowieść o dwóch synach).

Przyznam się Wam kochani, że do tej pory nie rozumiałam do końca tej Ewangelii.

Ksiądz Damian z dziecinną prostotą wytłumaczył mi ją. Zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na ludzi oddalonych od Boga. Zrozumiałam jak im jest trudno się do Niego zbliżyć. A cóż ja mam za trudność., wychowywałam się zawsze blisko Boga. Więc tym bardziej mam od siebie więcej wymagać, by lepiej służyć memu Panu.

W którymś momencie do Kaplicy weszły dwie dziewczyny. Jak się później okazało, to Paweł je zmobilizował do przyjścia. Pomyślałam, świetnie, warto było zadać sobie tyle trudu, chociażby dla tych dwóch osób.

Błogosławiona Krew Jezusowa

Małgorzata WKC

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *